Bartosz Miszkiewicz

Bartosz Miszkiewicz

Niezależny doradca właścicieli firm

Kiedy firma zgrzyta, znajduję prawdziwe źródło problemu.

Sam przez lata budowałem i prowadziłem firmy — rozumiem odpowiedzialność za wynik, ludzi i ryzyko. Wchodzę z zewnątrz, oddzielam objaw od przyczyny, pomagam właścicielowi podjąć właściwą decyzję i przełożyć ją na zmianę, którą organizacja potrafi wdrożyć.

Diagnoza Decyzja Zmiana Weryfikacja

16 lat jako właściciel firmy Spółka od zera do ok. 40 mln zł rocznego obrotu Kilkudziesięcioosobowy zespół

Kiedy warto mnie zaprosić

Im większa firma, tym mniej osób patrzy na problem z perspektywy właściciela.

Menedżer odpowiada za swój obszar, specjalista za swoją funkcję, dostawca za swoje rozwiązanie. Właściciel musi widzieć całość: wynik, ludzi, ryzyko i konsekwencje decyzji. Ja wchodzę wtedy, gdy problem wraca, a wewnątrz firmy nie ma jednej odpowiedzi, dlaczego.

01Problem wraca i znowu wygląda na problem z ludźmi.

Łatwo uznać, że zawodzi konkretny pracownik albo menedżer. Często przyczyna leży głębiej: odpowiedzialności się nakładają, informacje giną, a sposób pracy wymusza błędy.

02Firma rośnie, a Ty wciąż jesteś wąskim gardłem.

Decyzje, wyjątki i problemy wracają do Ciebie. Menedżerowie realizują zadania, ale nie przejmują odpowiedzialności za wynik.

03Każdy dział opowiada inną wersję tego samego problemu.

Sprzedaż, operacja i finanse widzą inne przyczyny. Potrzebny jest ktoś z zewnątrz, kto złoży te wersje w jeden obraz i powie Ci wprost, co z niego wynika.

04Firma urosła szybciej niż sposób, w jaki jest zarządzana.

To, co działało przy dziesięciu osobach, przestaje działać przy trzydziestu. Wiedza zostaje w głowach, odpowiedzialności się rozmywają, a właściciel zaczyna nadrabiać braki własnym czasem.

05Firma działa od lat, ale rynek zmienił się szybciej niż sposób, w jaki sprzedajecie.

To, co przez lata budowało sprzedaż — relacje, handlowcy, rekomendacje i znajomość rynku — może już nie wystarczać. Klient inaczej szuka, porównuje i podejmuje decyzję. Pomagam spojrzeć z zewnątrz na ofertę, sprzedaż, markę i sposób, w jaki firma jest widoczna dla klienta — a potem ustalić, czego rzeczywiście brakuje.

06Przed ważną decyzją potrzebujesz drugiego spojrzenia.

Inwestycja, zmiana modelu, projekt przygotowany przez inny zespół. Ktoś spoza firmy, kto oceni je z perspektywy całości — zanim firma wyda pieniądze i czas.

Jak pracuję

Najpierw ustalamy, jaką decyzję naprawdę trzeba podjąć. Potem sprawdzam, co trzeba zmienić.

Zaczynam od rozmowy z właścicielem: co ma się zmienić, czego nie wolno przy tym popsuć i po czym poznamy wynik. Dopiero potem wchodzę w dane, procesy i rozmowy z zespołem.

01

Perspektywa właściciela

Ustalamy problem, oczekiwany rezultat, ograniczenia i decyzje, których nie można oddelegować.

02

Konfrontacja z rzeczywistością

Rozmawiam z ludźmi i sprawdzam, jak praca naprawdę przebiega. Patrzę, gdzie odpowiedzialności się nakładają, informacje giną, a obraz właściciela rozmija się z codzienną praktyką.

03

Co naprawdę trzeba zmienić

Nazywam prawdziwą przyczynę i wskazuję zmianę, która może dać największy efekt przy rozsądnym koszcie i ryzyku.

04

Projekt zmiany

Określam sposób działania, odpowiedzialności, mierniki i potrzebne narzędzia. System lub automatyzacja pojawiają się tylko wtedy, gdy są częścią rozwiązania.

05

Wdrożenie i weryfikacja

Pilnuję, żeby decyzja nie została prezentacją. Sprawdzamy efekt w realnej pracy i korygujemy rozwiązanie na podstawie danych.

Przykłady współpracy

Największą wartość tworzę tam, gdzie problem nie mieści się w gotowym szablonie.

01

Zewnętrzna diagnoza firmy przed decyzją o dalszym kierunku

Moja rola: rozmowa z właścicielem, niezależna diagnoza i rekomendacje
Status: diagnoza i rekomendacje zakończone; kolejne kroki wybiera właściciel

Kontekst

Firma z wieloletnią historią i stabilnym biznesem. Właściciel czuł, że dotychczasowy model zaczyna ograniczać dalszy rozwój, a wiele kluczowych decyzji nadal wracało do niego.

Problem

Rozmowa zaczęła się od pomysłu na zwiększenie widoczności i unowocześnienie firmy. Po kilku godzinach okazało się, że problem jest szerszy. Zespół był pochłonięty bieżącą pracą, handlowcy dużą część czasu poświęcali na rozwiązywanie problemów, a kierunek dalszego rozwoju istniał przede wszystkim w głowie właściciela. Firma działała — nie miała jednak przestrzeni, żeby równocześnie utrzymywać obecny model i projektować jego kolejną wersję.

Co zrobiłem

Na podstawie rozmowy z właścicielem i zewnętrznego przeglądu przygotowałem analizę firmy: pozycjonowania, widoczności w sieci, spójności komunikacji i oferty — w tym tego, jak łatwo klient rozumie, co firma sprzedaje — oraz obszarów organizacji, które mogą ograniczać zmianę. Patrzyłem na firmę również oczami dzisiejszego klienta: czy łatwo ją znaleźć, zrozumieć jej ofertę, ocenić wiarygodność i zrobić kolejny krok w kierunku zakupu. Celem nie było napisanie strategii za właściciela, tylko pokazanie firmy z perspektywy, której nie widać ze środka codziennej operacji.

Konfrontacja perspektyw

Na kolejnym spotkaniu do rozmowy dołączyły kluczowe osoby z firmy. Zestawienie perspektywy właściciela z tym, jak sytuację widzi zespół, wydobyło opinie i problemy, które wcześniej nie wybrzmiewały wprost. Pytanie „kto nie dowozi?” zamieniło się w „czy obecny sposób działania pozwala w ogóle zrealizować kierunek, który właściciel ma w głowie?”.

Wniosek

Problem nie sprowadzał się do jednego człowieka ani jednego działu. Ambicja zmiany była większa niż zdolność organizacji do jej przeprowadzenia, więc strategia, priorytety i odpowiedzialność za zmianę znowu wracały do właściciela. Kolejnym krokiem nie było „pracować więcej” — właściciel musiał zdecydować, jaki model firmy chce zbudować dalej i kto ma dostać realną odpowiedzialność oraz przestrzeń, żeby zmianę przeprowadzić.

Efekt

Właściciel dostał niezależny obraz firmy, obszary wymagające decyzji i konkretne rekomendacje do dalszej pracy. Część wniosków zaakceptował od razu, część stała się przedmiotem dalszej dyskusji z zespołem. W tym projekcie sama diagnoza była pełnowartościowym rezultatem. Firma może wdrażać rekomendacje samodzielnie, ze mną albo z innym wykonawcą.

02

Diagnoza procesu w siedmioosobowym dziale obsługi klienta

Moja rola: diagnoza i projekt rozwiązania
Status: projekt systemu na bazie diagnozy

Kontekst

Siedmioosobowy dział obsługi klienta w firmie spoza logistyki. Rozważana automatyzacja.

Problem

Zespół nie nadążał z kompletowaniem dokumentów i wysyłką do klientów. Dokumenty były rozproszone po skrzynkach, a proces zależał od ręcznego szukania i pilnowania.

Diagnoza

Analiza wskazała potencjał uwolnienia równowartości 2–3 etatów przez samo uporządkowanie obiegu i uwidocznienie dokumentów — jeszcze przed automatyzacją.

Wniosek

Największa wartość powstała jeszcze przed projektem systemu. Firma zobaczyła prawdziwą przyczynę problemu i mogła podjąć decyzję na podstawie ekonomii, a nie pierwotnego założenia.

03

Odzyskanie kontroli nad rozproszoną operacją spedycyjną

Moja rola: projekt i budowa systemu
Status: działa produkcyjnie, w codziennej operacji

Kontekst

Kilkadziesiąt wagonów i kontenerów jednocześnie w drodze z Europy do Kazachstanu — pięć krajów, ponad 5000 km kolei. Każda przesyłka ma własny komplet dokumentów, od SMGS po faktury, i wszystkie przychodzą mailem, od różnych nadawców.

Problem

Statusy, terminy i dokumenty rozproszone między skrzynkami a arkuszami. Ręczne przepisywanie pochłaniało około pół etatu i było jedynym miejscem, w którym powstawała prawda o przesyłce — więc też jedynym, w którym powstawał błąd. Na pytanie „gdzie jest ten kontener i czego mu brakuje” nikt nie odpowiadał od ręki.

Śledzenie operacji

Jeden system, trzy moduły. Wagony, kontenery, pozycja na trasie, terminy i dokumenty w jednym miejscu. Status wynika z dat, więc nie da się zapomnieć go zmienić.

Dokumenty i komunikacja

Poczta czytana automatycznie, dokumenty dopasowywane do przesyłek po numerze kontenera albo wagonu; niepewne przypadki trafiają do decyzji człowieka. Klient dostaje codziennie tylko to, co się zmieniło.

Rozliczenia

Stawki, marże i uwagi do faktur liczone z danych operacyjnych. Faktura kosztowa sparowana ze sprzedażową przy tej samej przesyłce.

Efekt

Obsługa jednej przesyłki skróciła się z kilkunastu, a czasem kilkudziesięciu minut, do kilku. Obieg dokumentów zajmuje kilkanaście minut dziennie. Błędy przepisywania zniknęły, bo zniknęło przepisywanie. Każdą pozycję rozliczenia można prześledzić do dokumentu źródłowego.

Jak pracuję z właścicielem

Pracuję bezpośrednio z właścicielem. Do organizacji wchodzę wtedy, gdy trzeba zrozumieć problem, skonfrontować różne perspektywy, podjąć decyzję albo przeprowadzić konkretną zmianę. Współpraca może mieć formę pojedynczej diagnozy, projektu albo stałego sparringu z właścicielem — w każdym przypadku ustalamy cel, zakres i moment, w którym oceniamy efekt.

Stały partner właściciela

Stałe wsparcie doświadczonego właściciela przy decyzjach dotyczących firmy, zmianach organizacyjnych i projektach, których nie chce prowadzić wyłącznie z perspektywy własnego zespołu.

Diagnoza problemu i rekomendacja działania

Krótkie, skoncentrowane zaangażowanie zakończone nazwaniem źródła problemu, wariantami działania i jasną rekomendacją.

Niezależny przegląd przed inwestycją lub zmianą

Ocena koncepcji, oferty dostawcy, planu wdrożenia albo projektu przygotowanego przez inny zespół. Właściciel dostaje ryzyka i jasną rekomendację, zanim firma wyda pieniądze i czas.

Prowadzenie konkretnej zmiany

Projekt sposobu działania, odpowiedzialności, mierników i narzędzi oraz nadzór nad realizacją po stronie biznesowej — aż do sprawdzonego efektu w realnej pracy.

Doświadczenie

Najpierw prowadziłem firmy. Dopiero potem zacząłem doradzać innym.

W logistyce międzynarodowej pracuję od 2000 roku, a od 2010 prowadzę własne firmy. Odpowiadałem za operacje, sprzedaż, finanse, ludzi i rozwój technologiczny. Jedną ze spółek zbudowałem od zera do około 40 mln zł rocznego obrotu, z kilkudziesięcioosobowym zespołem i sprzedażą opartą w dużej mierze na internecie.

Znam perspektywę właściciela: wzrost, ryzyko, odpowiedzialność i trudne decyzje. Dlatego nie patrzę na problem przez pryzmat jednej specjalizacji. Patrzę na całą firmę i ekonomię decyzji, ale bez emocjonalnego przywiązania do obecnego sposobu działania.

Znam nie tylko wzrost. Znam także przeciążenie właściciela, trudne zmiany i decyzje, których nie da się oddelegować. Dlatego nie proponuję rozwiązań wygodnych dla doradcy — szukam takich, które właściciel i organizacja są w stanie rzeczywiście unieść.

  • 26 lat w logistyce, 16 lat jako właściciel firmy
  • Spółka od zera do ok. 40 mln zł rocznego obrotu
  • Zarządzanie kilkudziesięcioosobowym zespołem
  • Systemy i automatyzacje używane w codziennej operacji
  • Logistyka międzynarodowa, intermodal, handel Chiny–Europa

Wybrane źródła: Rzeczpospolita — wywiad • BIZNES24 — rozmowa • «Biznes w Chinach» — książka Radosława Pyffla

Bartosz Miszkiewicz podczas wystąpienia konferencyjnego

XIX Forum Polskich Menedżerów Logistyki, Warszawa

Mentoring właścicielski

Dla przedsiębiorców, którzy budują firmę i nie muszą wszystkiego odkrywać sami.

Sam przez lata uczyłem się prowadzenia firmy na własnych decyzjach — dobrych, złych i takich, których skutki rozumie się dopiero po czasie.

Dziś część tego doświadczenia przekazuję przedsiębiorcom, którzy właśnie przechodzą przez etapy, które sam dobrze pamiętam. Mają działający biznes, pierwszych ludzi i coraz większą odpowiedzialność, a wraz ze wzrostem pojawiają się problemy, których nie rozwiązuje sama wiedza o produkcie czy sprzedaży.

Nie jest to szkolenie ani gotowy program. Pracujemy na konkretnych sytuacjach z Twojej firmy i decyzjach, które masz przed sobą. Dzielę się własnym doświadczeniem, konfrontuję Twoje założenia i mówię wprost, gdzie widzę ryzyko albo coś, czego być może jeszcze nie bierzesz pod uwagę.

W mentoringu nie wchodzę do Twojej firmy jako doradca i nie prowadzę za Ciebie projektu. Pracujemy na Twoich decyzjach i sytuacjach, z którymi mierzy się właściciel.

To może mieć sens, jeśli:

Firma rośnie i pojawiają się decyzje, których wcześniej nie musiałeś podejmować.

Jeszcze niedawno większość rzeczy robiłeś sam. Teraz są ludzie, menedżerowie i odpowiedzialności, które trzeba komuś powierzyć — a skutki takich decyzji widać dopiero po miesiącach.

Coraz więcej ważnych decyzji podejmujesz bez kogoś, z kim możesz je naprawdę skonfrontować.

Pracownicy, wspólnicy i rodzina patrzą na sytuację ze swojej perspektywy. Czasem potrzebujesz rozmowy z kimś, kto sam odpowiadał za firmę.

Chcesz sam podejmować decyzje, ale nie każdą musisz podejmować sam.

Nie szukasz gotowych odpowiedzi ani kogoś, kto poprowadzi firmę za Ciebie. Chcesz skonfrontować własne myślenie z doświadczeniem osoby, która wcześniej mierzyła się z podobnymi problemami.

Temat przynosisz Ty.

Jednego miesiąca może to być pierwszy menedżer i pytanie, ile odpowiedzialności naprawdę mu oddać. Innego — duży klient, gotówka, wspólnik, którego rola przestała być jasna, albo decyzja, czy dalej rosnąć w obecnym modelu.

Nie realizujemy programu według modułów. Pracujemy na tym, co w danym momencie naprawdę dzieje się w Twojej firmie.

Jak to wygląda

Pracujemy jeden na jeden przez trzy miesiące.

Spotykamy się dwa razy w miesiącu na 60–75 minut. Pomiędzy spotkaniami możesz napisać do mnie z krótkim pytaniem albo decyzją, którą chcesz skonfrontować.

Na początku poznaję Twój biznes, sposób działania i najważniejsze wyzwania. Potem pracujemy już na konkretnych sytuacjach, które pojawiają się w firmie.

Po trzech miesiącach wspólnie oceniamy, czy dalsza współpraca nadal wnosi wartość.

Prowadzę jednocześnie maksymalnie trzy takie relacje.

Technologia

Najpierw sens biznesowy. Potem narzędzie.

Od 2023 roku testuję automatyzacje i AI na realnych procesach — we własnych firmach i w organizacjach, z którymi pracuję. Nie sprzedaję technologii jako celu. Dobieram ją wtedy, gdy poprawia wynik, kontrolę albo skalę, i gdy organizacja potrafi z niej rzeczywiście korzystać. Potrafię też zatrzymać wdrożenie, które nie ma uzasadnienia. Z zespołami programistów pracuję jako tłumacz między biznesem a kodem — pilnuję, żeby powstało to, czego firma naprawdę potrzebuje, a nie to, co najłatwiej zbudować.

Zasady współpracy

Nie wchodzę do firmy jako dodatkowa para rąk. Wchodzę jako niezależny partner właściciela.

Nie potwierdzam założeń dla świętego spokoju. Mówię wprost, gdzie widzę ryzyko, błąd albo niewykorzystaną szansę.

Nie projektuję zmiany, której firma nie potrafi wdrożyć, utrzymać i ekonomicznie obronić.

Najpierw wspólnie nazywamy problem i oczekiwany rezultat. Dopiero potem ustalamy, co naprawdę trzeba zmienić — odpowiedzialności, sposób pracy czy narzędzia.

Kontakt

Opowiedz mi o decyzji, którą masz przed sobą, albo problemie, który wraca.

Nie musisz mieć gotowego briefu. Opisz sytuację, jej skutek i to, czego dotychczas próbowaliście. Pierwsza rozmowa służy sprawdzeniu, czy mogę wnieść realną wartość, nie sprzedaży gotowego pakietu. Jeżeli problem wymaga po prostu dobrego wykonawcy, powiem to wprost.

Wolisz e-mail?

LinkedIn ↗